• Wpisów:6
  • Średnio co: 285 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 23:03
  • Licznik odwiedzin:771 / 1997 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Leczę się powoli z Ciebie. Zapominam. Staram się normalniej żyć. Myślę o Tb coraz rzadziej. Tylko może jestem trochę bledsza, trochę mniej śpię i jem, więcej pije kawy i palę, rzadziej się prawdziwie uśmiecham i ogólnie nie mam ochoty na cokolwiek. Jednak wierzę, że w końcu mi się uda normalniej funkcjonować. Mam na to dwa miesiące, skarbie...



On jest po prostu cudowny i najpiękniejszy na świecie <3
 

 
Ogólnie dzień nawet, nawet, nie licząc, że dopiero dzisiaj do mnie dotarło jakiego syfu sb narobiłam wczoraj -.- Ale mniejsza o to. Dzień spędzony z przyjaciółką i zakończony małą sesyjką zdjęciową. Postanowienie również, że pora przestać patrzeć w przeszłość i przejmować się tym debilem. Trzeba żyć dalej...






Codziennie proszę o cud. Proszę, żebym w końcu o Tobie zapomniała. Proszę, abyś stał się dla mnie nieważny. Proszę…Nawet wręcz błagam, ale to nic nie daje. Dalej jesteś dla mnie najważniejszy…
 

 
Nawet okey, pomijając że zostałam przyprowadzona do domu, gdyż nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Na szczęście kochani koledzy się mną zajęli, a później kumpela i jej chłopak, za co bardzo dziękuję ;*. Przez to cały dzień stracony na spaniu i jakie takie zaczęcie funkcjonowania od 19.
Pomyśleć, że chłopak był powodem nawalenia się...







A przez Cb straciłam tyle szans. Mogłam być szczęśliwa, mieć osobę, która by mnie przytulała, całowała, opiekowała się mną, po prostu kochała mnie. Jednak ja odrzucałam wszystkich, nie dostrzegałam szans, nie chciałam ich dostrzegać. Byłam, i nadal jestem, ślepa. Dla mnie liczyłeś się, i nadal liczysz, tylko Ty. Nikt inny nie pląta się po mojej głowie, nikt inny nie mieszka w moim sercu oprócz Ciebie. Nawet jeśli chcę skończyć z tym, żyć normalnie i znaleźć kogoś, kto by mnie pokochał-nie umiem. Ciągle porównuję innych z Tb i ciągle wszyscy są mniej doskonali od Ciebie. Wiem, że nie jesteś ideałem. Wiem, że są przystojniejsi, lepsi. Wiem, że za dużo pijesz, że bywasz chamski, że po alkohol wszystko masz w dupie, nic cię nie obchodzi. Jednak to nie ma dla mnie większego znaczenia, nie odrzuca mnie, chociaż powinno. Nadal, pomimo wszystkiego Cię kocham. Tak, kocham. Niedawno zdałam sobie sprawy z tego, że Cię kocham. I to mnie najbardziej przeraża. Stałeś się ważniejszy niż inni, co byli i nie potrafię przez to odpuścić, chociaż dobrze wiem, że to bez sensu…
  • awatar Gość: Dziękuję :) Oj uwierz mi , dostałabym punkty na następny rok szkolny. chujowo max
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Poddałam się. Upadłam. Nie wstałam. Nie mam siły wstać. Leże na łóżku. Patrzę tempo w sufit. Muzyka leci. A ja się nie podnoszę. I mija godzina za godziną. Robi się ciemno. Nie wstaję, żeby zaświecić światło. Nie mam siły wstać. Nie czuję nic. Pustka. Kompletne zero. Po prostu leżę i patrzę bez sensu w ten jebany sufit. I nagle jeb…Ból. Ogromny, niespodziewany. Łza, za łzą lecą po policzku. Ale przynajmniej jesteś szczęśliwy, pomimo że ja z dnia na dzień umieram z bólu…






Nikogo nie kochałam, nie kocham i nie pokocham tak bardzo jak Ciebie. Jesteś jedynym, który poruszył moje nieczułe serce aż tak bardzo... Dlatego tak trudno mi o Tb zapomnieć, skarbie...
 

 
Łza za łzą po policzku spływa. Ból wypisany czarnym tuszem na twarzy, czerwoną krwią na nadgarstku, dymem lecącym z ust, wódką parzącą w usta… Czoło oparte o zimną szybę. Krople deszczu bębniące o parapet. Krzyk…Głośny, niemy krzyk… Krzyk rozpaczy. Krzyk bólu. Błagalny krzyk o pomoc. Krzyk, którego nikt nie usłyszy. Spazmatyczny oddech między jednym szlochem, a drugim. Oddech łapany z trudem. Oddech, który utrudnia ból. Ból, który rozrywa serca. Ból, który uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Puste, szklane oczy lalki. Twarz pobladła, pozbawiona emocji. Trup. Emocjonalny trup. Błaganie o chwilę ulgi. Błaganie o chwilę zapomnienia. Błaganie o pomoc… O pomoc, która nie nadchodzi…


 

 
Siema. Jestem tutaj nowa. Mam zamiar dodawać wpisy z cytatami, opisami, bądź czymś wyskrobanym przeze mnie. Dotyczyć to będzie tego co akurat czuję.
To mój pierwszy wpis. Tekst własnego autorstwa.


Siedzę, przyglądając się jak innym szczęście ucieka między palcami. Widzę jak nie doceniają ludzi, którzy mogliby dać im szczęście. Przyglądam się bezczynnie odrzuceniu osób, które mogłyby je uszczęśliwić, zadbać o nie. A oni tak po prostu odrzucają ich, ponieważ wolą kogoś innego. Kogoś, kto rani, z kim nic nie ma pewnego. Przyglądam się temu wszystkiemu, milcząc. Milczę, pomimo że czuję bunt. Bunt przeciwko niesprawiedliwemu traktowaniu, dawaniu fałszywej nadziei. Ból, ponieważ te osoby cierpią, a ja dobrze wiem, jak bardzo to boli. Wiem, jaki to ból, kiedy masz nadzieję i w sumie okazuje się, że tylko tyle masz i nic więcej z tego… Życzysz tej osobie szczęścia nawet, jeśli nie z Tb, ale przy tym rozrywa ci serce z bólu. Powoli rozsypuje się na kawałeczki. Umiera… Potem jest już tylko pustka. Bezsilność. Beznadzieja...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›